Minęła połowa lipca, czyli mamy lato w pełni. Pierwszy tradycyjny turnus wczasowy za nami. Można więc już zaobserwować, jak wygląda tegoroczna wakacyjna turystyka z perspektywy cudu natury, którym ponoć są Mazury.

Dodaj komentarz

Właśnie dowiedziałem się, z niejakim opóźnieniem, że w Galerii Sztuki BWA w Olsztynie, już od maja, można obejrzeć wystawę prac Magdaleny Abakanowicz. Ekspozycja będzie otwarta do 23 lipca, zatem mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu na „edukacyjną” wycieczkę do Olsztyna. Edukacyjną, ponieważ uważam niemal za obowiązek obejrzeć z bliska prace artystki, którymi zachwycają się koneserzy z całego świata, a najsłynniejsze galerie ustawiają się w kolejce do wypożyczenia choćby kilku z nich, celem zorganizowania specjalnej, indywidualnej wystawy.

Dodaj komentarz

Wielokrotnie zdarzyło mi się pisać o artystach związanych ze Szczytnem. Napisałem „związanych”, bo na ogół, jeśli któremuś z mieszkańców naszego miasta udało się zaistnieć w artystycznym świecie, natychmiast opuszczał on Szczytno, szukając swojego miejsca gdzie indziej.

Dodaj komentarz

Ratuszowa wieża latem, to coś zupełnie innego niż ratuszowa wieża zimą. Tylko z zewnątrz wygląda identycznie. Jej wnętrze, z uwagi na brak ogrzewania, jest niedostępne w okresie od późnej jesieni do wiosny. Nikt tam wówczas nie wchodzi poza ekipą techniczną obsługi zegara i dzwonów oraz przekaźników internetowych zainstalowanych na szczycie budynku. Wewnątrz obiektu panuje ziąb okrutny, a także naturalna wilgoć, jak to w pomieszczeniach nieogrzewanych, o surowych, zimnych ścianach.

Dodaj komentarz

Tydzień temu pisałem o znakomitych artystach, którzy odeszli od nas w tym roku. Nie dokończyłem wówczas opowieści o tych, których miałem okazję poznać i zamknąłem felieton obietnicą kontynuacji tematu.

Dodaj komentarz

Kiedy zmarł niedawno Zbigniew Wodecki zebrało mi się na wieczorne, historyczne wspominki, w gronie bliskich przyjaciół. Minęły prawie trzy tygodnie i oto otrzymałem telefon od uczestniczki owego wieczoru z wymówką, że skoro ona miała okazję wysłuchać tylu sympatycznych anegdotek o Wodeckim, dlaczego nie raczyłem opowiedzieć tych historyjek szerszemu gronu, czyli przekazać ich treść w felietonie. Przegląda oto już kolejny numer „Kurka”... i nic.

Dodaj komentarz

JASNOWIDZE to tytuł wystawy, którą można obejrzeć w szczycieńskim MDK.

Dodaj komentarz

Oto świętujemy, jak co roku, Dzień Dziecka. Ściśle mówiąc to dzieci świętują, a my, dorośli pełnimy rolę sponsorów, organizatorów, wodzirejów, kierowców i obowiązkowo darczyńców, czyli dostarczycieli prezentów. No, ale jest to święto rangi światowej, a jego pełna, oficjalna nazwa brzmi „Międzynarodowy Dzień Dziecka”.

Dodaj komentarz

Oczywiście o Rząpie Zygmuncie, bo też jest to postać wyjątkowa.

Dodaj komentarz

Nie jest moim celem zaprezentowanie w dzisiejszym felietonie nowoczesnego poradnika obowiązujących wzorcowych zachowań, czyli tak zwanego „savoir vivre”. Współczesne obyczaje zmieniają się w tak szybkim tempie, że obowiązujące jeszcze wczoraj konwenanse, dzisiaj tracą swoją aktualność. Oczywiście nie wszystkie. Pewne wartości pozostają niezmienne od pokoleń. Pożartujmy sobie zatem na temat takich, czy innych niuansów towarzyskiej ogłady.

Dodaj komentarz

Ten dość idiotyczny dwuwiersz, zapamiętany z dzieciństwa, przypomniał mi się, kiedy sięgnąłem po świeżo wydaną książkę Katherine Ashenburg „Historia brudu”. Książkę, która niezwykle interesująco opowiada o zasadach higieny obowiązujących w kolejnych epokach cywilizacji.

Dodaj komentarz

Wspominałem już o tym, że raczej rzadko moje felietony prowokują czytelników do komentarzy. Zarówno tych internetowych, jak również bezpośrednich, to jest telefonicznych - czyli od osób znajomych. Także komentarzy listownych, adresowanych do redakcji „Kurka”, bo i takie czasem się zdarzają.

Dodaj komentarz

Przeczytałem przed tygodniem o pomyśle przeniesienia szczycieńskiego muzeum do murowanej „chałupki”, opuszczonej przez Powiatowy Urząd Pracy.

Dodaj komentarz

Nie wiem dlaczego zebrało mi się ostatnio na wspomnienia. Wesołe wspomnienia z minionych lat. Lat dawnych, czyli czasu młodości. Może to zawsze tak bywa na wiosnę?

Dodaj komentarz

Chciałbym dzisiaj przypomnieć moim czytelnikom, zwłaszcza tym starszym (właściwie, to ja chyba nie mam innych), pewien estradowo-kabaretowy fenomen czasów PRL-u, jakim był „Podwieczorek przy mikrofonie”.

Dodaj komentarz

Bardzo rzadko mam okazję usłyszeć komentarz czytelników na temat moich tekstów. Ale czasem mam. Co ciekawe na ogół wówczas, kiedy nie spodziewam się specjalnego zainteresowania zaproponowanym tematem. Tak właśnie stało się po felietonie zamieszczonym w „Kurku Mazurskim” tydzień temu.

Dodaj komentarz

Przypuszczam, że moi czytelnicy pamiętają jeszcze podsłuchową aferę polityczną, polegającą na nagraniu rozmów znaczących polityków Platformy Obywatelskiej. Przypominam, że aparaturę podsłuchową zainstalowano wówczas w stołecznej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Za moich warszawskich czasów taka knajpa nie istniała, toteż nie miałem żadnych osobistych skojarzeń. Nie miałem, dopóki nie spojrzałem na adres lokalu - Gagarina 2/8. Znam ten adres, a nawet pamiętam, że dawniej była to Czerniakowska 127 (budynek stoi na rogu Czerniakowskiej i Gagarina). Toż to ten sam lokal, w którym mieściła się słynna „mordownia” SIELANKA, a piętnaście lat później nie mniej słynna KARCZMA SŁUPSKA. Zatem trochę historii.

Dodaj komentarz

Cały tydzień nie było mnie w Szczytnie. Spędziłem ten czas w Warszawie. Jak zwykle obszedłem znane mi stare kąty, odnotowując wszystkie zmiany. Ostatni raz byłem w Stolicy we wrześniu, pół roku temu i zauważyłem, że przez ten czas kilka znanych mi lokalików padło, za to inne trzymają się mocno.

Dodaj komentarz

Dość często czytelnicy zaprzyjaźnieni ze mną osobiście „dręczą mnie”, abym od czasu do czasu skomentował polskie życie polityczne. Co ciekawe, dotyczy to zarówno tych czytelników, którzy sprzyjają rządom PiS, jak i tych, co to wprost przeciwnie. Temu akurat nie dziwię się, bo co do moich poglądów, to nie opowiadam się za żadną z partii.

Dodaj komentarz

Tak rozgadałem się przed tygodniem (czy raczej rozpisałem), że nie potrafię definitywnie zamknąć tematu i korci mnie, aby jeszcze, choć trochę, poopowiadać o światowym fenomenie błękitnych, amerykańskich spodni.

Dodaj komentarz